Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 marca 2014

Owoce morza z kurkami duszone w burbonie z nutą limonki czyli Fusion w kolorach omnomnom

Witajcie po przerwie :-) To, że nie pisałam wcale nie znaczy, że nie tworzyłam. Ha!
Miałam wrzucić pysznego marchwiaka z nietypową polewą ale sorry, nie dotrwał do sesji zdjęciowej. Szybkie buzie domowników załatwiły go na cacy.

No cóż... Tym razem nie będę Wam słodzić. Dziś będzie ciekawie, wytrawnie i bardzo smacznie. Eksperyment kulinarny, który stał się sukcesem. Sami spróbujcie!

Grzyby kojarzą mi się z ciężkimi, zawiesistymi sosami, pieczenią, kaszą lub ziemniakami. Dlaczego nie zrobić czegoś lekkiego, świeżego, łączącego nieoczywiste smaki?
Natchnieniem chwili powstał makaron z owocami morza, kurkami z nutą bourbonu i limonki. PYCHA!




SKŁADNIKI:
owoce morza 500g
kurki 2 garście
cebula dymka
szczypior
makaron Farfalle Omnomnom
śmietana 30% ok. 200ml
limonka
masło
oliwa z oliwek
bourbon 40ml
sól, pieprz
imbir
opcjonalnie wywar warzywny

Drobno pokrojoną cebulkę podsmażamy na maśle. Gdy się zeszkli dodajemy kurki i całość zasmażamy.
Po około 4 minutach dodajemy łyżkę stołową oliwy z oliwek oraz owoce morza.
Podsmażamy około 5 minut na średnim ogniu często mieszając.
Dodajemy przyprawy (sól, pieprz, imbir). Całość podlewamy połową szklanki wywaru warzywnego, bourbonem i obficie skrapiamy sokiem z limonki (sok z ok. połowy limonki). Dusimy pod przykryciem na małym ogniu.
Podlewamy śmietaną i redukujemy do konsystencji jaka nam najbardziej odpowiada.



Dodajemy makaron, szczypiorek, mieszamy i omnomnom! :-)




wtorek, 30 lipca 2013

Makrelove






Serwus, moi drodzy!

Dziś będzie smacznie, ale nie deserowo. Chociaż... co kto woli ;-)

Urlop spędziliśmy nad morzem. Pogoda, wiadomo, jak to w Polsce, średnio się udała, do tego  jeszcze rozchorowałam się na całego, w efekcie czego nie byłam w stanie niczego jeść i miałam problemy z piciem. Rybki zatem nie było (no a jak to być nad morzem i nie zaliczyć rybki?!), dlatego też postanowiliśmy chociaż kupić trochę wędzonych ryb i przywieźć je do domu.
Po powrocie do lekarza, antybiotyki, te sprawy i w końcu mogę coś zjeść nie umierając z bólu :-))

W związku z powyższym przygotowałam pastę z wędzonej makreli (w ogóle jak to jest, że nadmorska ryba smakuje inaczej (smaczniej hihi) niż w głębi kraju, nawet gdy jedzona w domu?).

Może na zdjęciach nie prezentuje się okazale, ale jest przepyszna, no i banalnie prosta w wykonaniu. Gwarantuję :-)

SKŁADNIKI:
1 makrela wędzona
1 wędzony śledź (opcjonalnie)
2 jajka
szczypior
cebula
musztarda
majonez
sól
pieprz

Jajka gotujemy na twardo, makrelę obieramy ze skóry i ości.
Przez maszynkę do mielenia mięsa przepuszczamy rybę, cebulę i jajka. Dodajemy posiekany szczypior, dwie łyżeczki musztardy, łyżkę majonezu, sól i pieprz. Dokładnie mieszamy.
Przed podaniem dobrze jest pastę schłodzić. A potem jeść, jeść i jeść :D

P.S. Pasta sprawdzi się też jako obiadowy dodatek np do pieczonych pyrek :-)



sobota, 6 października 2012

Mam smaka na kurczaka... w papirusie!



Nadarzyła się okazja, by otrzymać do przetestowania nowy produkt Winiar "Pomysł na...". Oczywiście nie byłabym sobą gdybym okazji takowej nie wykorzystała :D W zgrabniutkiej przesyłce od durszlaka dostałam dwa papirusowe produkty. Dziś prezentuję Wam jeden z nich.


Żeby nie było tradycyjnie i zwyczajnie postanowiłam cycuszki nadziać ;) Tak powstały cycuszkowe kieszonki z Lazurem i szpinakiem, owinięte szynką Szwarcwaldzką, polane kremowym sosem porowym. Pycha!

SKŁADNIKI:
2 piersi z kurczaka
garść liści szpinaku
ser pleśniowy Lazur błękitny
szynka szwarcwaldzka
Winiary "Pomysł na...papirus (zioła, czosnek)"
biała część pora
300ml śmietany kremówki
2 łyżeczki masła
sól, pieprz

Rozgrzewamy łyżeczkę masła, podsmażamy na niej szpinak. Przyprawiamy. Piersi myjemy, nacinamy kieszonki. Nadziewamy cycuszki kawałkiem sera pleśniowego i szpinakiem. Nafaszerowane kieszonki owijamy szynką szwarcwaldzką.


 Układamy na papirusie od Winiar. Nadmienić muszę, że ten mnie zaskoczył. Wyglądem przypomina papier do pieczenia. Pokryty jest tłuszczem i przyprawami. W opakowaniu znajdują się 4 kawałki papieru. Ja wybrałam opcję z ziołami i czosnkiem, choć sami widzicie, że na zdjęciu wygląda jak przyprawa typu ziarenka smaku, kucharek czy vegetta ;)


Papirus składamy tak, by zakryć mięso.




W międzyczasie kroimy  wzdłuż białą część pora, następnie drobno kroimy (na półtalarki :D), na patelni rozgrzewamy łyżeczkę masła i podsmażamy por.



 Gdy się zeszkli zalewamy kremówką, trzymamy na małym ogniu tak długo, aż sos zgęstnieje. Przyprawiamy.

Na drugiej patelni układamy piersi zawinięte w papirus. Nie dodajemy tłuszczu! Zgodnie z instrukcją na opakowaniu, jeśli mięso jest grubości do 2cm, podsmażamy na każdej ze stron po 5 minut. Moje cycuszki (kurze znaczy się ;)) były dość solidne, dlatego też smażyłam je 2x po 8 minut.

Gotowe mięso polewamy przygotowanym sosem i zjadamy z apetytem :)

Produkt od Winiar bardzo mnie zaskoczył. Jest wygodny w użyciu, sprytnie pomyślany, choć jak na mój smak, mógłby być pokryty mniejszą ilością soli. Niemniej jednak nadaje się zarówno do kuchni ekspresowej, gdy nie chce nam się bawić w przyprawianie mięsa, zalewanie patelni oliwą i szorowanie jej po zrobieniu obiadu, jak i tej bardziej wymyślnej. W szafce czeka jeszcze papirus z papryką, pewnie niedługo i on zostanie przeze mnie niecnie wykorzystany do pysznego obiadu, bo pomysł już mam :D


A Wy już testowaliście papirus? Jakie macie spostrzeżenia? Buziaki :*

sobota, 15 września 2012

Kuchnia kryzysowa

Jak zrobić coś smacznego, kiedy w portfelu i lodówce echo? Czasem w szafce mamy zachomikowane makarony, kaszę, ryż, z których możemy wyczarować smaczne i szybkie dania, odpowiednie nie tylko na czas kryzysu :)
Moje danie na dziś: makaron :) Ale nie byle jaki. Smaczny i szybki. O!

SKŁADNIKI:
makaron (u mnie tagliatelle)
2 łyzki oliwy
plasterek wędliny (u mnie polędwica sopocka)
mała cebulka
ząbek czosnku
sól, pieprz

Gotujemy makaron. Na patelni rozgrzewamy oliwę, podsmażamy na niej pokrojone w drobną kostkę cebulkę i szynkę. Dodajemy posiekany drobniutko czosnek, chwilę podsmażamy. Doprawiamy. Dodajemy odcedzony makaron. Jemy :)

Zdjęcia obiadu brak, bo oświeciło mnie po jego skonsumowaniu :D
A jakie są wasze pomysły na kryzysową kuchnię?

niedziela, 12 sierpnia 2012

Tarta nie tylko brokułowa

Tarta powstała spontanicznie podczas odwiedzin znajomych (jeszcze raz dziękujemy! :)). Ciasto zagniotłam według proporcji na oko, ale wyszło poprawnie. Lekko słone i kruche. Wam w proporcjach podam jednak troszkę mniej masła, tak na wszelki wypadek. Przecież zawsze przy zagniataniu możecie go jeszcze dodać. A lepiej najpierw mniej, jak przesadzić od razu :D

CIASTO:
250 g mąki
100 g masła
1 jajko
szczypta soli

Całość zagniatamy, dobrze potem schłodzić choć 30 minut w lodówce. Ja ten etap ominęłam, bo szkoda było czasu :D Zamiast rozwałkowywać przed włożeniem na blachę, wylepiłam ją, kawałek po kawałku, pilnując by ciasto wyszło równej grubości. Pamiętajcie, że blachę przed wyłożeniem ciasta należy wysmarować masłem :)
Pieczemy w piekarniku tak długo, aż ciasto się ściągnie, nie będzie surowe, ale nie przyrumieni się też specjalnie. Chodzi tylko o jego podpieczenie. Jeszcze będzie mieć czas by się dopiec :)

Podpieczone ciasto wyjmujemy z piekarnika i zaczynamy fantazje smakowe.

FARSZ:
kilka różyczek brokuła
2-3 plasterki szynki, ja użyłam polędwicy sopockiej
kulka mozzarelli
3 jajka
100ml śmietany kremówki
sól
pieprz
ew. czosnek

Na ciasto wykładamy brokuły, pomiędzy plastry mozarelli, a na nie szynkę pokrojoną w kostkę. 
W miseczce rozmącamy jajka, mieszamy z kremówką i przyprawami. Jeśli wolicie bardziej wyrazisty smak, możecie dodać odrobinę czosnku.
Zalewamy ciasto, tak by jajka pokryły je w całości. Wstawiamy ostrożnie do piekarnika. Pieczemy na złoto, tzn. by ciasto się przyjemnie zrumieniło, a jajka ścięły. Voilà!


piątek, 10 sierpnia 2012

Tarta po francusku



"Co na obiad?", codzienne pytanie, które wywołuje strach na twarzach Małża i mojej. No bo jak tu zrobić smaczny obiad, kiedy On woli konkret, a Ona woli coś lżejszego... W końcu doszliśmy do porozumienia. Tarta. Klasyka gatunku. Kruchy spód, pomidory, mozzarella. Całość pod pierzynką z rozmąconych jajek. Zadowoleni z siebie i podjętej decyzji spacerujemy z Młodym dalej, aż tu nagle przed oczami ukazał się nam bilbord z Pascalem. Tarta. No a jakże! Ale jaka? Z pomidorem, mozzarellą, zalana jajem... Tylko taka jakaś inna. Pascal na spód użył ciasta francuskiego, a do farszu dodał wędzonego łososia. Dokupiliśmy więc resztę składników i przyrządziliśmy tartę pascalową. Wyszło poprawnie ale bez szału. Ja czułam samo masło (jednak francuskie mi do tarty jakoś nie pasuje) i rybę, mimo, że daliśmy jej mniej niż sugerował Pascal. Małż czuł same jajka i twierdził, że to bardziej omlet w smaku niż tarta ;) 
A Wy już próbowaliście pascalowej propozycji? Zainteresowanych odsyłam tutaj. 






niedziela, 5 sierpnia 2012

Deutschland, Deutschland über alles, czyli golonka po bawarsku i pyrlandiasallat :]



Nie takie Niemcy straszne jak je malują ;) A z nutką wariacji na ich temat to już w ogóle poezja smaku.
Żeby zmajstrować golonkę po bawarsku trzeba czasu. Od zakupu do podania minęło kilka dni. Ba, były to trzy dni i trzy noce, ot, dla dobrego smaku :) Kartoffelsalat to już chwila moment. 
Oto Małża i mój przepis na arcydzieło kulinarne :D Arcydzieło na konkurs.


GOLONKA BAWARSKA - składniki

golonka
musztarda francuska Roleski
sól
pieprz
majeranek
słodka papryka
olej
cebula
marchew

Golonki wybraliśmy przednie ze względu na ich akuratny rozmiar. Sztuka ważyła około 350 gram. W domu mięsiwo trzeba umyć i nieco opalić nad ogniem, by pozbyć się resztek świńskiego zarostu ;) 
Golonki wkładamy do miski, przyprawiamy solą, pieprzem, majerankiem, słodką papryką, odrobiną musztardy francuskiej Roleski, polewamy olejem, posypujemy pokrojoną cebulą i marchewką. Miskę przykrywamy, wkładamy do lodówki na 3 doby. Po tym czasie golonki wyciągamy z miski, wkładamy do naczynia żaroodpornego wraz z całą bejcą. Pieczemy około 3-4h do miękkości i pięknego koloru.

W międzyczasie przygotowujemy niemiecką sałatkę ziemniaczaną, czyli naszą Pyrlandiasalat ;)
W oryginale są ogórki konserwowe, my, z racji sezonu ogórkowego i świeżo majstrowanych kiszonych dodaliśmy takie  Taki nasz polski akcent.

KARTOFFELSALAT - składniki

4 średniej wielkości ziemniaki
3 ogórki kiszone domowej roboty
100 gram boczku wedzonego
majonez Roleski - ilość na oko
musztarda francuska Roleski - 3 łyżeczki
50ml piwa 
pół małej dymki
50ml oliwy
łyżeczka octu
sól
pieprz

Pyrki gotujemy tak na 95% ;) aby nie rozpadły się w sałatce. 
Przygotowujemy piwny vinegrette: piwo, oliwę, musztardę, dymkę, jednego ogórka, ocet i przyprawy wrzucamy do blendera i miksujemy. Następnie mieszamy całość w miseczce z majonezem. 
Na patelni podsmażamy pokrojony drobno boczek.  
Ugotowane ziemniaki kroimy w talarki, dodajemy dwa pokrojone w kostkę ogórki lekko kiszone (home made ) i przestudzony boczek. Polewamy gotowym sosem i mieszamy.

Gotową golonkę i sałatkę układamy na talerzu i zajadamy ze smakiem. Mmmmm, i znów cieknie mi ślinka!



Do przygotowania powyższych pyszności wykorzystaliśmy produkty Roleski. Nawet nasz kot je polubił :)
Przy okazji i Was zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie. Konkurs „Podróże Pani R.” znajdziecie na Facebooku na profilu Roleski: http://www.facebook.com/Roleski. Udział w nim może wziąć każdy, wystarczy mieć pomysł!



 Smacznego!



sobota, 28 lipca 2012

Renklodowe niebo w gębie

Miały być konfitury z renklod, wyszedł przeciero-muso-sok... Miał być ryż z jabłkami, padło na ryż... ze śliwkami :)

RENKLODOWE COŚ według przepisu znalezionego gdzieś w internecie miało skończyć jako konfitura... konfitura się nie ścięła, a żal było się pozbyć, więc padło na wykorzystanie do obiadu.
1 kg śliwek renklod
30 dkg cukru
250ml wody
sok z cytryny

Śliwki przepołowić, wyciągnąć pestki. Owoce włożyć do garnka, zalać wodą, dusić aż owoce rozmiękną. Dosypać cukier, mieszać, aż odparuje całą woda. Dodać łyżkę soku z cytryny. Kuniec ;) Mi z takiej ilości wyszły cztery słoiki gotowego przecieru. Jeśli śliwkowego cosia ma być tylko na obiad, proporcjonalnie zmniejszcie ilość składników.

RYŻ NA MLEKU

ryż
mleko
szczypta soli
łyżeczka cukru
łyżeczka masła

Ryż gotujemy na mleku (ilość według upodobań) dodając sól, cukier i masło.

ORAZ
cynamon


Gotowy ryż wyłożyć na talerz, polać śliwkowym cudem, posypać cynamonem. Gotowe :)
Wyszło aromatycznie i smacznie. Całkiem fajna alternatywa dla tradycyjnego ryżu z jabłkami. Smacznego :)

środa, 25 lipca 2012

Viva pancakes!

Coś by się zjadło...Śniadanie? Obiad? Coś... cokolwiek. Byle szybko, smacznie i puszyście :) O tak, puszyście zdecydowanie!

Przepis wypróbowany, łatwy, z serii zawsze wychodzących. Amerykański http://imgx.wizaz.pl/forum/images/smilies/biggrin.gif Za wielką wodą nigdy nie byłam, ale ponoć smakują identycznie. Wierzę zatem na słowo doświadczonym ;)

Wersja na bogato - z syropem klonowym

Wersja po polsku - z zasmażonymi jabłkami, dżemem, twarożkiem, miodem i wszystkim tym, z czym pałaszujecie tradycyjne-nasze-naleśniki


CIASTO:
- jajko,
- 200-250ml mleka,
- 2 łyżki oleju,
- szklanka mąki,
- 2 łyżki cukru,
- szczypta soli,
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia


W naczyniu rozrabiamy jajko z cukrem. Dodajemy pozostałe płyny - mleko i oliwę. Mieszamy dość energicznie, tak by składniki się dobrze połączyły a na górze powstała przyjemna dla oka pianka.
Dodajemy mąkę, sól i proszek do pieczenia, łączymy mieszając, by uzyskać jednolitą masę. Powinna wyjść dość gęsta, zdecydowanie bardziej niż na naleśniki, coś na wzór gęstej śmietany.

Rozgrzewamy patelnię teflonową, wlewamy łyżką ciasto. Ilość na oko ;) Ja smażę placuszki pojedynczo, na nie za dużym ogniu, żeby się nie spaliły zbytnio. Na drugą stronę obracamy, gdy na placuszku powstanie sporo bąbelków, a brzegi ciasta będą ścięte.Z tej ilości powstanie spokojnie 7-8 placuszków.

Pancakes z tego przepisu smakują wybornie. Są przyjemnie miękkie i puszyste. Będą smakować każdemu łasuchowi :)


środa, 18 lipca 2012

Szpinakove love



Najwspanialsze doznanie dnia. Zdecydowanie. Szpinakowe. Love.
Pierwszy raz taki obiad przyrządził mi mój Małż. Potem sama, krok po kroku poznawałam sekrety tego smakołyku. Pyszny, kremowy, szpinakowo-czosnkowy. Wzorcowy.
Tym razem podzieliliśmy się pracą. Mięsiwo i makaron Małż, sos ja. Wspólne gotowanie. Ot co!
Danie, może nie wygląda  ale jest przepyszne. Gwarantuję :)

SOS:
ok. 400g świeżego szpinaku
łyżka masła
ząbek czosnku
ok. 250 ml śmietany kremówki
sól, pieprz

DODATKOWO:
makaron tagliatelle (ilość zależna od apetytu)
pierś z kurczaka
sól, pieprz, mąka, oliwa

Na patelni rozpuszczamy łyżkę masła. Na małym ogniu, żeby masła aby nie spalić :) Na masło kładziemy liście szpinaku. Teraz jest ich caaaaała masa, ale spokojnie, pod koniec szpinak będzie już ledwo przykrywał dno patelni. Liście co jakiś czas obracamy. Będą robić się coraz bardziej podduszone, oklapłe, aż zrobią się całkiem malutkie. Im dłużej będzie trwał proces, tym szpinak będzie delikatniejszy.
Czosnek siekamy na drobno i dokładamy na patelnię. Chwilkę razem podsmażamy.
Całość zalewamy kremówką, przyprawiamy. Mieszamy tak długo, aż śmietana idealnie zgęstnieje, tworząc ze szpinakiem pyszny sos.

W międzyczasie pierś dzielimy na małe plasterki. Jak płatki. Każdy oprószamy solą i pieprzem, delikatnie obtaczamy w mące. Smażymy na oliwie na złoto.

Pamiętajmy o ugotowaniu makaronu. Tylko nie na żadną paćkę! Makaron musi być al dente :) Odcedzony makaron wrzucamy na patelnię z sosem i razem całość mieszamy, aż sos pokryje całkowicie makaron.

Gotowe! Teraz tylko pozostaje nam wyłożyć na talerz i zjeść :)

P.S. Z patelni też smakuje wybornie!