Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tort dla chłopca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tort dla chłopca. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 maja 2015

Tort ELMO. Po depresji. Na chillout'cie.

Ale Was przetrzymałam!  Ale nie wracam z byle czym, o nie :-)
Wymarzony synkowy tort Elmo. Taka sytuacja. 
Choć na kilka dni przed urodzinami Młody zmienił zdanie i zażyczył sobie Tomka lub ewentualnie Marshalla z Psiego patrolu, udało mi się go przekonać, że skoro już rok marudził o Elmo, to będzie Elmo, a Tomek i przyjaciele na następny rok. Lub Marshall. Nie wiem co trudniejsze, ale będę się martwić za rok :D

Tort dziergałam kilka dni. W czwartek biszkopty, w piątek wycinanki, przekładanki i główne zdobienie a w sobotę wykończenie, ratowanie Elmo bez głowy (tak, tak...) i wcinanie z apetytem.

Pierwsza wersja Elmo wyszła idealnie. Chłopina siedział aż miło, łapkami trzymał babeczkę ze świeczką i czekał na  gości. Niestety z każdą godziną łapał coraz większą depresję, mina mu zrzedła, i że tak powiem, zapadał się w sobie, by w końcu odpadła mu głowa i łapki! 
To są te chwile kiedy człowiek myśli po co w ogóle się decydował na zabawy w cukiernika  i po kiego grzyba nie zamówił tortu w cukierni... 
Na ratunek przybył do mnie Małż wtykając ile wlezie pałeczek do sushi w ciało nieboraka i nadziewając nań głowę :D Łapki przytwierdziłam do brzuszka bez szaleństw.
Trzymała się nieźle, a siedzącego Elmo na coraz większym chillout'cie już pominę :D

Tort gościom smakował, przetrwał do czasu ich przyjścia i Syna uszczęśliwił po kokardy :-)

To co, komu kawałeczek? 

Pozdrawiam

Kasia






piątek, 13 czerwca 2014

BIMBA!





Z małym poślizgiem ale jest :-) Urodzinowy tramwaj. Tolek, jako prawnuczek kolejarza uwielbia pociągi i tramwaje. Każdy mijany wita głośnym "bimbaaa!", podobnie z resztą pociągi.
Torty w kształcie ciuchci są jednak dość popularne, dlatego postanowiłam zrobić coś bardziej wyjątkowego. Takiego tylko Antosiowego.

Bimba wydaje się prosta, jednak jest bardzo pracochłonna i czasochłonna.
Biszkopt przygotowałam dzień wcześniej, przełożenie z oszukanego Brzdąca i zdobienie lukrem plastycznym zaczęłam następnego dnia o 6:00 rano i skończyłam ledwo przed 13:00.
Opłacało się :-) Dziecko przeszczęśliwe bo dostało swój ukochany tramwaj. No... może do czasu, bo mój dwulatek nie przewidział pokrojenia tortu więc nie obyło się bez płaczu... bardzo dużego płaczu... :-)
Gdy się uspokoił, bawił się w najlepsze resztą tortu jeżdżąc nim po stole, bo przecież bimba... ;-)



Planowałam zrobić automatycznie otwierane drzwi ale zabrakło mi czasu. No dobra, żartuję :D Ale i tak jestem z siebie dumna :-) Cukiernikiem nie jestem, artystą plastykiem tym bardziej, jednak tort całkiem nawet przypomina obrazek w głowie, który krążył mi po niej kilka miesięcy. 



Teraz tylko trzeba wymyślić wzór na przyszły rok ... :-)


Pozdrawiam słodko!